Nasza jamniczka Lusi ma juz 8 lat. Zostala kupiona w Krakowie w bardzo zlych warunkach. Byla chora-zarobaczona. Wkrotce po odrobaczeniu dostala okropnego zapalenia pluc... ale odratowano ja. Mieszka z nami w dwoch krajach = wiele podrozuje. Wlasciwie zna juz cala Europe i gdy tylko widzi samochod, to bardzo chetnie tam sie uklada i zaraz spi. Moze pokonywac wielogodzinne podroze i na rozkaz robi siusiu i kupe.
Bardzo chetnie sie kapie i plywa we wszystkiego rodzaju zbiornikach wodnych. Fale morskie sa dla niej zabawa. Trzeba pilnowac, aby nie poplynela np. do Anglii. Nurkuje i wyciaga z dna rzeki kamienie i uklada je na brzegu, i tak w kolo. Oczywiscie kopie tumele na zwiedzanych plazach i to wielometrowe, i bez konca. Uwielbia spacery do lasu i gdy tylko zobaczy zbior drzew, to juz radosci nie ma konca. Rozumie kazda rozmowe i trzeba uwazac, co sie do mowi, bo potem swoimi slepkami patrzy, jak cos sie zmienilo z tego co podslyszala.
Jest bardzo grzeczna. Na rozkaz <stoj> zatrzymuje sie natychmiast. <smyczka> to samo -aby ja zapiac. O 8 wieczorem idzie do lozka = koniec dnia. Bardzo lubi dzieci, bo byly w jej pierwszym domu. Chyba zna jezyki, bo jak slyszy w TV Polonia szczekanie psa polskiego to reaguje, ale jak jest program holenderski i tam jest szczekanie - to sie nie odzywa. Kiedys miala przeswietlenie w Polsce i tam byl czarny lekarz weterynarii. Od tej pory ilekroc widzi czarnego czlowieka, a jest ich sporo na zachodzie, natychmiast szczerzy zeby, a wcale na codzien nie jest agresywna. Nie znosi czerwonego koloru. Moze dlatego, ze w Holandii listonosz ma taki ubior. Pozwoli sobie czyscic zeby i wlasciwie wszystko co dotyczy zdrowia. Jakby rozumiala.
Apetyt? Oczywiscie wszystko zerna, ale pilnujemy, aby nie byla za gruba. Za kawalek czekolady by sie sprzedala. Potrafi pokazywac co chce i gdzie to jest. Jest bardzo inteligentna, kulturalna. Nigdy w hotelach nie robi awantur. Ma chyba do nas wielkie zaufanie, bo zostaje wszedzie w razie koniecznosci i nie protesuje. Specjalnie dla niej jezdzimy do Krakowa na <Pochod jamnikow>. To juz trzeci jamnik w naszej rodzinie i chyba do konca zycia nie zmienimy rasy. Sa wspaniale!!!
I... bardzo lubi sie fotografowac. Super pozuje. Jest tez takim jamnikiem, ktory nie lubi kotow, ale w razie koniecznosci przebywania z nim udaje, ze go nie widzi, chociaz widac, ze ja to duzo kosztuje. Lowi myszy jak kot = dusi i zostawia. Inna zwierzyna ja nie interesuje. Taka jest nasza Lusi-gladkowlosa-dzicza.
O Lusi opowiedziała Anna
Data dodania: 2007-04-18 20:36
Ostatnia modyfikacja: nigdy